Beacon – rewolucja w lokalnym handlu?

fot. © ChenPG  - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © ChenPG - bank zdjęć Fotolia.com

Mówi się o nich, że są „maszynkami do spamowania”. Z drugiej strony wskazuje się to, że mogą być one doskonałym sposobem na dostarczanie spersonalizowanej oferty i promocji klientom. Ta technologia wdrażana jest jednak nie tylko w marketingu i handlu.

Czym jest beacon?

To małe, bezprzewodowe urządzenie składające się z chipa Bluetooth i baterii. Emituje ono pewien określony sygnał. Ten odbierany jest przez kompatybilne urządzenie. Może to być smartfon lub tablet. Co istotne, muszą one mieć Bluetooth 4.0. Sam sygnał rozpoznawany jest jako trzy numery. Zazwyczaj jeden (UUID) z nich określa rodzaj usługi. Dwa pozostałe mogą być dodatkowymi funkcjami rozpoznawanymi przez aplikację, która sygnał odbiera. Beacony mają konkretny (możliwy do ustawienia) zasięg. Mogą zareagować w momencie, kiedy odbiornik będzie 40 centymetrów  od nadajnika, ale „odezwą się” też, gdy będzie on w odległości kilkudziesięciu metrów.

Zakupy bez portfela


To bez wątpienia jedna z bardziej wygodnych i w niedługim czasie pewnie szeroko stosowanych, możliwości beaconów. Wyobraźmy sobie sytuację w której zapomnieliśmy portfela, ale nie smartfona. Dokonujemy zakupu, wynosimy produkt, a on za nas zapłaci. Oczywiście wymaga to obecności beaconów, konkretnej aplikacji itp.

W nieco inny sposób wykorzystano je w Apple Store’ach. Ktoś, kto posiadał aplikację i wyraził zgodę na obsługę iBeaconów, mógł po wejściu do sklepu dostać informację o tym, że jego zamówienie wykonane online zostało zrealizowane i jest możliwe do odebrania. Pojawiały się też informację o promocjach. Beacony wykorzystuje się do wysyłania spersonalizowanej oferty. Używa ich  na przykład InMarket.

To nie koniec możliwości

Beacony mogą wysyłać tak naprawdę różne informacje. Nie tylko te dotyczące zakupów i  promocji. Mogą zostać na przykład wykorzystane do przyprowadzenia kogoś w konkretne miejsce. Jeden z urzędów (Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych) w Warszawie wprowadził takie rozwiązanie. Dzięki beaconom i dedykowanej aplikacji można łatwiej dotrzeć w konkretne, interesujące nas miejsce. System ten skierowany jest przede wszystkim do osób niewidomych. Takie beacony może umieścić np. w galerii handlowej, aby ułatwić dotarcie klientowi do konkretnego sklepu.

Jest to stosunkowo nowa technologia, ale już pojawiają się firmy, które można określić mianem „drugiej fali”. Przykładem jest warszawska Linteri. To firma, która stawia na komercyjne wykorzystywanie opisanej technologii. Linteri stworzyło własną platformę umożliwiającą zarządzanie instalacją beaconów. Platforma ta nazywa się Beacon Managment System.


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.