Kto straci pracę po starciu z programmatic buying?

fot. © red150770 - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © red150770 - bank zdjęć Fotolia.com

Świat marketingowy już od jakiegoś czasu jest zajęty automatyzacją. Po automatyzacji sprzedaży usług i produktów, przyszła pora na sprzedaż reklam i ich analizę.

Prawie codziennie słyszymy o nowatorskich rozwiązaniach, które rewolucjonizują niemal każdy aspekt naszego życia. Szybkie tempo zmian dotyczy w szczególności branży kreatywnej, związanej z reklamą, marketingiem i szeroko pojętym światem medialnym. Teraz przyszła pora na automatyzację i usprawnienie procesu sprzedaży i analizy akcji reklamowych w internecie.

Szacuje się, że za dwa lata amerykańska branża reklamowa w 83% będzie opierała się na rozwiązaniach typu programmatic buying. Co prawda, polska branża raczej tak wysokiego wyniku nie osiągnie, jednak trend zautomatyzowania jest nie do zatrzymania i także w naszym kraju ten typ rozwiązań będzie coraz bardziej popularny.

Co w praktyce oznacza zastosowanie programmatic buying?

Rozwiązania programmatic buying można podzielić na trzy główne elementy, które zawierają w sobie wszystkie zalety tego trendu.

Po pierwsze, to rozwiązanie odznacza się zautomatyzowaniem procesu sprzedaży i analizy kampanii reklamowych. Wszystkie te procesy odbywają się poprzez platformę aukcyjną oraz platformy typy DSP.

Drugim elementem jest niewątpliwie efektywność. A dokładniej jej zwiększenie. Wraz z programmatic buying do lamusa odchodzi wskaźnik CPM, a do użycia wchodzi wskaźnik wyświetleń pożądanej liczby odsłon konkretnego użytkownika (audience buying).

Trzecim elementem jest personalizacja, która pozwala na precyzyjne dotarcie z reklamą do wyselekcjonowanej grupy odbiorców, nawet poza stroną, na której się znajduje.

Kto straci pracę?

No właśnie. Kto powinien obawiać się nowych rozwiązań? Kto może stracić pracę? I co trzeba zrobić, żeby nie być w „grupie spadkowej”? Na pewno zagrożeni są ci, którzy rozumieją i orientują się w dotychczasowych technikach, wskaźnikach i rozwiązaniach, ale nie są chętni poszerzać, a wręcz zmieniać swoich kompetencji i umiejętności. W najbliższym czasie z pewnością będą poszukiwane osoby znające nowe trendy i potrafiące posługiwać się chociażby hurtowniami danych, RTB czy platformami remarketingowymi. Zagrożeni mogą poczuć się także wydawcy, których wybrany zakres dotychczasowych zadań będzie można przerzucić na klientów, a ci będą mogli obciąć część kosztów ponoszonych w czasie trwania kampanii reklamowej.

Wątpliwości…

Wszystko wygląda wręcz bajecznie, jednak pojawia się podstawowe pytanie: a co z kosztami? Jak powszechnie wiadomo, klienci nie są skłonni płacić jeszcze więcej za obsługę kampanii (przecież zawsze można skorzystać z Google). Przynajmniej na początku programmatic buying będzie skierowany do osób świadomych nowoczesnych i dających w przyszłości szersze możliwości w prowadzeniu (częściowo samodzielnie) kampanii. A marketerzy? W tym przypadku nie pozostaje nic innego jak rozpoczęcie nauki nowych rozwiązań, narzędzi i trendów. Tylko tak będą mogli utrzymać się „w obiegu”.


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.