Jak nowy Facebook Places wykorzystuje nasze zdjęcia? Prywatność tu nie istnieje

Facebook Places

W porównaniu do starej wersji uruchomionej w 2011 roku, najnowsza odsłona katalogu miejsc w portalu Marka Zuckerberga robi wrażenie. Może się podobać przede wszystkim dzięki zastosowaniu dobrych zdjęć i wyglądowi odpowiadającemu innym podstronom serwisu. Niestety, usługa bardzo mocno ingeruje w naszą prywatność.

Wyszukiwarka miast

Aby korzystać z katalogu miejsc, należy być zalogowanym na Facebooku i wejść na stronę www.facebook.com/places. W oknie głównym pojawia się wówczas informacja „odkryj wspaniałe miejsca w każdej miejscowości” – na razie bowiem wyszukiwanie ograniczone jest wyłącznie do miast. Nie ma możliwości wpisania nazwy konkretnego baru czy teatru, dlatego konkurencyjne Yelp czy TripAdvisor mają przewagę nad usługą Facebooka. Jak zaznacza searchengineland.com, nowa usługa nie jest jeszcze do końca dopracowana, jednak zapewne ulegnie to zmianie i będzie ona coraz bardziej użyteczna. Serwis Zuckerberga będzie do tego dążyć chociażby po to, aby namówić firmy do umieszczania u siebie reklam.

Facebook Places, źródło: facebook.com

Facebook Places, źródło: facebook.com

Dopiero po wyszukaniu miasta możemy rozpocząć „poznawanie” jego ciekawych miejsc. Zostały one pogrupowane w dwunastu kategoriach: restauracje, hotele, bary, kawiarnie, atrakcje publiczne, sztuka i rozrywka, siłownie, kina, szkoły, teatry, sklepy spożywcze oraz punkty orientacyjne. Wyszukiwanie po kategorii utrudnia sprawę wówczas, gdy już wiemy, o którym miejscu chcemy poznać opinię, a w mieście znajduje się przykładowo 200 tego typu placówek. Dobrym zobrazowaniem tego problemu mogą być duże aglomeracje miejskie i próba znalezienia w nich konkretnego baru. Z pomocą przychodzi jedynie możliwość wyszukiwania po dzielnicach.

Prywatność? Raczej nie istnieje

Niewątpliwie plusem Facebook Places jest to, że dzięki tej usłudze dowiemy się, co sadzą o danym miejscu nasi znajomi. Oczywiście jeśli w tej konkretnej restauracji czy kinie byli, oznaczyli się, dodali zdjęcie lub zostawili komentarz. To z kolei jest namacalnym dowodem na to, w jakim celu Facebook gromadzi i przetwarza informacje. To, że to robi nie jest żadną nowością, jednak w tym przypadku możemy zaobserwować jak głęboko sięga ingerencja w naszą prywatność. Po wpisaniu danej miejscowości i wybraniu na przykład hoteli, najpierw wyświetlają się zdjęcia naszych znajomych, a później przypadkowych osób, które w tym hotelu były, oceniły go lub po prostu cokolwiek napisały (nawet jeśli z opinią o hotelu nie ma to nic wspólnego).

Zdjęcia widoczne poniżej to wynik wyszukiwania hoteli w Warszawie. Nie sądzę, by właściciele co najmniej kilku z nich byli zadowoleni z faktu pojawienia się w wyszukiwarce.

hotele, źródło fb com

Facebook Places, źródło: facebook.com

Autorka artykułu: Marlena Bogusz


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.